Pomagać czy nie pomagać – oto jest pytanie…

Do podjęcia dzisiejszych rozważań skłoniło mnie wysłuchanie poniższej rozmowy. Polecam wysłuchać jej do końca. Genialna… Bohatera można nazwać „Czystym Świadectwem”…

https://pytanienasniadanie.tvp.pl/40346512/poruszajaca-historia-pawla-ktory-od-20-lat-jest-bezdomny

No dobra… To jak to jest z tym pomaganiem?

W pierwszym odruchu odpowiedź jest oczywista, ale im dalej w las…

Czym jest w ogóle pomoc? Co do zasady jest to wykonanie czynności na rzecz drugiej osoby lub podarowanie czegoś komuś… Pomóc można fizycznie, ale również na poziomie psyche… Mówi się czasem o pomocy, wsparciu duchowym…

Tak… Mniej więcej wiemy czym jest samo pomaganie… A czy jest to czynność bezinteresowna? Uuu!!! Tu dopiero otwiera się puszka Pandory…

Jeśli oczekujemy wdzięczności, to dalej jest pomoc? Czy jeśli oczekujemy odwzajemnienia np. przysługi, to dalej jest pomoc? Jeśli robimy z pomagania show, to dalej jest pomoc? Jeśli nakręcamy „swoją koniunkturę”, to dalej jest pomoc? Takich pytań mogłoby być wiele…

To jak to jest z tym pomaganiem?

Spójrzmy na pomaganie z perspektywy pomagającego… Jeśli jestem skupiony w tym pomaganiu na sobie i jednocześnie nie bardzo mnie interesują konsekwencje moich starań, to co to jest? Dajmy na to coś zrobię i tadam – sweet focia w social mediach… Pomagam wtedy? I komu? I czy to dalej jest pomoc? Przecież biorę coś w zamian – nagrodę…

To jak to jest z tym pomaganiem?

Jest jeszcze perspektywa „pomaganego”… Czy chcę, żeby ktokolwiek mi pomógł? Czy potrafię przyjąć pomoc? Czy wiem, gdzie tej pomocy szukać?

To jak to jest z tym pomaganiem?

Dla pełnej jasności i przejrzystości trzeba pomagać. Tylko pomoc wg mnie to ta biblijna, kiedy lewa ręka nie wie, co robi prawa… Ta jest najlepsza… Spotkałem ją nieraz w swoim życiu, w obie strony. Wtedy, kiedy ktoś mi dziękował, a ja zupełnie nie wiedziałem za co lub kiedy ja dziękowałem komuś nie za to co „myślał, że zrobił”, ale za coś zupełnie innego… Żeby być częścią takiego pomagania, paradoksalnie trzeba być bardzo świadomym i uważnym. Jeśli nie jest to jaszcze naszym udziałem, to przynajmniej przyglądajmy się bacznie w czym uczestniczymy i dlaczego. To co często nazywamy pomocą jest pracą, przysługą, barterem itd. itp.

To jak to jest z tym pomaganiem?

Chciałbym bardzo mocno podkreślić, że nie staram się w nikogo rzucać kamieniem, bo sam nie jestem „bez winy”,… Warto po prostu się nad tym zastanowić…

Inspiracją do wpisu była bezdomność i tym akcentem chciałbym zakończyć dzisiejsze rozważania szczególnie, że zbliżają się Świeta…

Jak z tym pustym talerzem przy wigilijnym stole? Przyjęlibyśmy bezdomnego? Ktoś sobie może pomyśli, czyś ty chłopie do reszty zdurniał? Pijanego, śmierdzącego, obszczanego mam zaprosić do domu? Tak! Tyle, że nie o takie zaproszenie chodzi… Czy jesteśmy w stanie zaprosić go do swojego serca? Czy możemy zobaczyć pod wierzchnią warstwą brudu, smrodu i odpychającego zachowania człowieka? Takie samo Dziecko Boże, jakim sami jesteśmy?

To jak to jest z tym pomaganiem?

Grafika: posłaniec.saletyni.pl

© 2024 Wszelkie pawa zastrzeżone Powrót do życia. Projekt i wykonanie: Hedea.pl
Do góry